Czy dobro do nas wraca? Jeśli tak to jak?

Photo by Holger Link on Unsplash

W poprzednich dwóch postach zacząłem pewną opowieść, którą chciałbym dziś zakończyć.

Wynikało z niej, że zanim się coś da to warto coś wziąć dla siebie. A co dalej? Czy dawanie dobra innym ma jakiś wpływ na moje marzenia i pragnienia?

Warto dawać? Okazuje się, że wyjście naprzeciw drugiemu człowiekowi zmieniło mnie. W skrócie można powiedzieć: Stałem się osobą bardziej relacyjną . Co to znaczy? to  moment, w którym drugi człowiek przestaje być moim rywalem lub środkiem do osiągnięcia osobistego celu. Taka zmiana nie dokona się jeśli napiętnuję w sobie takie przejawy. To wynik pewnej dojrzałości emocjonalnej, która często potrzebuje głębokiej akceptacji siebie i pewnej dozy samorealizacji. Z relacyjnością wiąże się też zdolność do bezinteresowności. Na przekór ostatniemu zdaniu powiem,  że relacyjność się opłaca. Bo gdy znika rywalizacja, niecierpliwość związana z koncentracją na własnym przyszłym sukcesie, gdy zaczynam dobrze czuć się tu i teraz wśród ludzi to okazuje się, że zwiększa się moja zdolność uczenia i potencjał do dalszego rozwoju. Stany emocjonalne, które nam towarzyszą na co dzień bardzo wpływają na to ile mamy sił aby wykonywać ćwiczenia w upragnionej przez nas dziedzinie. Zatem dobro, które dajemy mimochodem wraca do nas w postaci przyszłego sukcesu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *